środa, 2 września 2026 Warszawa 17°C
Recenzje

Sony BRAVIA 9 II – test i cena w Polsce w 2026 roku

Sony BRAVIA 9 II cena w Polsce sięga 14 tys. zł za 65 cali. Sprawdzamy, czy True RGB faktycznie pokonuje OLED i komu opłaca się ten zakup.

14 tysięcy złotych za telewizor 65 cali to kwota, przy której większość kupujących w Polsce robi w tyle. A jednak Sony BRAVIA 9 II, model z technologią podświetlenia True RGB, właśnie trafił do sklepów nad Wisłą i według testów wyprzedza w kilku parametrach nawet panele OLED. Sprawdzamy, co dokładnie oferuje ten telewizor, ile realnie kosztuje jego konkurencja i czy w polskich realiach – gdzie MiniLED odpowiada już za 18 proc. rynku – w ogóle ma to sens.


Sony wypuszcza BRAVIA 9 II. Co pokazały pierwsze testy

Model BRAVIA 9 II trafił do niezależnych testów na początku lipca 2026 roku i od razu wywołał poruszenie w branży sprzętu RTV. Dziennikarz Benchmark.pl Wojciech Spychała, który wcześniej sprawdzał konkurencyjne podejścia do podświetlenia RGB u Hisense, TCL i Samsunga, ocenił BRAVIA 9 II jako najlepszy z testowanych w tym roku telewizorów tej klasy. Kluczowa różnica względem rywali polega na tym, że Sony nazywa swoją technologię „True RGB” i, jak wynika z testu, faktycznie na to zasługuje – pojedyncze diody podświetlenia dobierają kolor tak, by utrzymać wysokie nasycenie barw, zamiast przełączać się na zwykłe białe światło, jak robi to część konkurencyjnych rozwiązań.

Wyniki pomiarów są konkretne. Telewizor pokrywa blisko 90 proc. przestrzeni kolorów BT.2020 (najszerszy gamut filmowy) na planszach testowych, a w materiałach HDR wynik spada do 80 proc. – to i tak bardzo dobry rezultat, choć nie najwyższy w tegorocznym stawce testowanych modeli RGB. Znacznie bardziej imponująca jest jasność: szczytowe 4000 nitów przy małej powierzchni ekranu i blisko 1000 nitów w pełnoekranowej bieli. W realnych filmach masterowanych do standardowych 4000 nitów telewizor bez trudu wyciąga 3000-3500 nitów jasności, co – jak zauważa recenzent – deklasuje niemal całą konkurencję z wyjątkiem najnowszych paneli SQD MiniLED od TCL.

Test porównawczy z Samsung Micro RGB R95H oraz Samsung OLED S95F wypadł na korzyść Sony w niemal każdej scenie – większe nasycenie barw niż u Samsunga Micro RGB i wynik nie gorszy, a czasem lepszy niż u QD-OLED. Jedyny obszar, w którym panel organiczny zachowuje przewagę, to ekstremalne sceny z pojedynczymi punktami światła na czarnym tle, jak gwiazdy na nocnym niebie.

Skąd wzięło się True RGB i dlaczego Sony gra w tę technologię od lat

Sony nie zaczyna tej gry od zera. Firma od kilku lat konsekwentnie inwestuje w rozwój podświetlenia RGB w panelach LCD, a pierwsze wersje tej technologii pokazywała już podczas targów IFA 2025 oraz na zamkniętym pokazie w Londynie przy okazji ogłoszenia nowej serii. Problem z takimi prezentacjami polega na tym, że odbywają się w warunkach kontrolowanych przez producenta – oświetlenie, dobrane treści i skalibrowany sprzęt demonstracyjny nie mówią wiele o tym, jak telewizor zachowa się w typowym polskim salonie.

Strategicznie Sony stawia na to samo, co od lat: nie konkuruje liczbą funkcji smart czy ceną, tylko jakością obrazu i dopracowaniem detali. Widać to choćby w podejściu do konstrukcji – testowany egzemplarz ma metalową, centralnie mocowaną podstawę inspirowaną rozwiązaniem znanym z flagowców Samsunga, ale wykonaną, zdaniem testującego, solidniej. Rama wokół ekranu ma zaledwie 2 mm szerokości, a mimo to obudowa nie ugina się i nie idzie na kompromis w jakości wykonania, mimo dodatkowej przestrzeni potrzebnej na rozbudowany system chłodzenia – ten pozwala telewizorowi dłużej utrzymywać szczytową jasność bez throttlingu.

Warto też zaznaczyć zmianę względem poprzedniej generacji. Sony zrezygnowało z charakterystycznego wzoru w kwadraty na tylnym panelu i masek zasłaniających złącza – tył telewizora wygląda teraz bardziej technicznie, z widocznymi perforacjami ułatwiającymi przepływ powietrza. To nie jest zmiana kosmetyczna bez znaczenia: lepsze chłodzenie przekłada się bezpośrednio na to, jak długo telewizor może utrzymać deklarowaną jasność bez spadku parametrów, co w testach potwierdzono – dopiero po pięciu minutach pracy przy maksymalnej jasności odnotowano delikatny spadek.

Złącza, kąty widzenia i pobór energii – gdzie Sony traci, a gdzie zaskakuje

Test wskazuje jeden wyraźny słaby punkt: złącza. Sony od lat trzyma się tego samego zestawu, co w segmencie za kilkanaście tysięcy złotych zaczyna razić. Na czterech portach HDMI tylko dwa oferują pełną przepustowość HDMI 2.1 (48 Gbps – standard pozwalający na wyższe niż 60 Hz odświeżanie w 4K), a jeden z nich musi jednocześnie obsługiwać eARC (zwrotny kanał audio) do podłączenia soundbara. W praktyce oznacza to, że po podpięciu zewnętrznego systemu audio zostaje tylko jedno pełnoprawne gniazdo dla konsoli. Sam panel jest też limitowany do 120 Hz, podczas gdy konkurencja oferuje 144 Hz, a w wyższych modelach 165 lub 240 Hz. Do tego dochodzą dwa porty USB w starym standardzie (nie typu C) oraz złącze sieciowe RJ45 ograniczone do 100 Mbps – archaiczny Fast Ethernet. Na plus zalicza się za to świeże Wi-Fi 6E z pasmem 6 GHz i Bluetooth 5.3.

Zaskakująco dobrze wypadają za to kąty widzenia. Sony stosuje panel LCD typu VA, który zwykle oznacza kompromis w tej kwestii, a tutaj telewizor prezentuje się dobrze nawet pod kątem 45-50 stopni, podczas gdy konkurencyjne panele RGB LED zaczynają się poddawać już przy 25-30 stopniach. To poziom zbliżony do najlepszych paneli IPS i podstawowych OLED – lepiej radzą sobie tylko panele QD-OLED, i to nieznacznie.

Pobór energii to kolejny pozytywny zwrot. Model o przekątnej 65 cali generujący 4000 nitów jasności zużywa zwykle poniżej 200 W, ze szczytem 220 W przy pełnoekranowej bieli. W typowym seansie filmowym pobór oscyluje w granicach 160-180 W, a przy oglądaniu mniej wymagających treści może spaść do 80-90 W. To efekt precyzyjnego zarządzania podświetleniem – telewizor po prostu nie marnuje energii na rozświetlanie fragmentów obrazu, które mają pozostać ciemne.

Telewizory premium w Polsce — kluczowa sekcja

Polski rynek telewizorów wart jest ponad 5 mld zł rocznie, a Polacy kupują około 2 mln sztuk – to skala, którą warto mieć w głowie, zanim ocenimy, jak niszowy jest segment za kilkanaście tysięcy złotych. Zdecydowana większość tej sprzedaży to modele w przedziale 2000-5000 zł, gdzie dominują matryce QLED i MiniLED w niższych wariantach.

Co ciekawe, Polska jest w tym momencie jednym z liderów Europy pod względem popularności MiniLED. Według danych przedstawionych przez TCL, MiniLED odpowiada u nas za 18 proc. rynku, podczas gdy średnia europejska to zaledwie 10 proc. Segmenty od 1000 euro (czyli mniej więcej od 4300 zł wzwyż) wciąż zdominowane są przez OLED, ale MiniLED i nowsze technologie SQD MiniLED konsekwentnie odgryzają kolejne udziały. Wpływ na ten trend mają przede wszystkim tańsze modele MiniLED – TCL ma w portfolio serię, w której 55-calowy telewizor tej technologii kosztuje około 3000 zł, czyli ułamek ceny testowanego dziś Sony.

W samym segmencie OLED to wciąż Samsung rozdaje karty – w 2023 roku telewizory OLED tej marki osiągnęły w Polsce 31 proc. udziału wartościowego w swojej kategorii, a najchętniej kupowane były duże modele 65 i 77 cali, odpowiadające za 57 proc. sprzedaży ilościowej samego segmentu OLED. Globalnie obraz jest bardziej burzliwy – Samsung traci udziały w segmencie premium na rzecz chińskich marek: Hisense i TCL razem odebrały koreańskiemu producentowi kilkanaście punktów procentowych udziału w globalnych dostawach telewizorów klasy premium w ciągu zaledwie roku. Sony w tym zestawieniu pozostaje trzecim graczem, ale konsekwentnie broni segmentu najwyższej jakości obrazu, nie próbując konkurować liczbą przekątnych czy niską ceną.

Warto dodać jeszcze jeden kontekst – ponad 80 proc. polskich gospodarstw domowych ma dziś smart TV, ale aż 35 proc. użytkowników nigdy nie podłączyło swojego telewizora do internetu, korzystając wyłącznie z tradycyjnych kanałów. To pokazuje, jak duża część rynku w ogóle nie jest adresatem takich premier jak BRAVIA 9 II – kupujący telewizor za 14 tys. zł to z definicji świadomy, wymagający klient, a nie przeciętny użytkownik telewizji naziemnej.

Sony BRAVIA 9 II jest już dostępna w polskich sklepach – znajdziemy ją w ofercie RTV EURO AGD, Media Markt, Media Expert i innych dużych sieci, w wariantach od 65 do 85 cali, oznaczonych symbolami K-65XR95M2 i K-85XR95M2.

Konsole, dźwięk i BRAVIA Core – co jeszcze wnosi ten model

Dla graczy BRAVIA 9 II to propozycja z zastrzeżeniami. Panel gracza jest rozbudowany, a opóźnienie przetwarzania (input lag) potrafi zejść do 5-6 ms, co samo w sobie jest bardzo dobrym wynikiem. Problem w tym, że do tej liczby trzeba doliczyć czas reakcji samego podświetlenia – w grach generuje to dodatkowe około 20 ms opóźnienia, które da się wyeliminować tylko wyłączając lokalne wygaszanie (kosztem kontrastu i kolorów). W połączeniu z limitem 120 Hz oznacza to, że telewizor sprawdzi się do gry na konsoli z kanapy, ale przegra z panelami OLED w bardziej wymagającym, kompetytywnym graniu czy przy podpiętym PC.

System dźwięku to układ 2.2.2 (stereo, dwa głośniki niskotonowe, dwa efektowe skierowane w sufit) o łącznej mocy 80 W, generujący do 95 dBA. W praktyce pełne pasmo 50-20 000 Hz telewizor odtwarza przy 80-85 dBA – to dobry wynik jak na wbudowane głośniki, choć nadal brakuje prawdziwego basu. Ciekawostka dla entuzjastów kina domowego: do BRAVIA 9 II można podłączyć zewnętrzny subwoofer i głośniki tylne Sony (modele SA-SW9 i SA-RS8) bez konieczności kupowania osobnego soundbara. Taki zestaw brzmi bardzo dobrze, ale kosztuje więcej niż kompletny system 11.1.4 od Samsunga – to rozwiązanie dla osób, które chcą uniknąć widocznej belki pod telewizorem, a nie dla szukających oszczędności.

Dodatkowym atutem jest platforma BRAVIA Core, dostępna przez 24 miesiące w cenie telewizora wraz z dziesięcioma kuponami na filmy spoza subskrypcji. To serwis VOD z najwyższą na rynku jakością transmisji obrazu – realna wartość dodana, o ile ktoś rzeczywiście korzysta z tego typu usług, a nie tylko z Netflixa czy HBO Max.

Co to znaczy dla polskiego rynku

Po pierwsze, Sony udowadnia, że segment „LCD kontra OLED” przestał być jednoznaczny. Przez lata panele organiczne miały niepodważalną przewagę w czerni, kontraście i kątach widzenia. BRAVIA 9 II w tych trzech kategoriach albo dorównuje OLED-owi, albo go przewyższa, zachowując przy tym wyższą jasność szczytową. To zmienia sposób, w jaki polscy sprzedawcy będą musieli rozmawiać z klientami przy ladzie – argument „OLED zawsze wygrywa jakością obrazu” traci na sile w tym konkretnym starciu.

Po drugie, cena wciąż pozostaje realną barierą, i to barierą, która w polskich warunkach wygląda inaczej niż na Zachodzie. Przy średniej cenie telewizora kupowanego w Polsce liczonej w tysiącach, a nie w kilkunastu tysiącach złotych, BRAVIA 9 II adresowana jest do bardzo wąskiej grupy – entuzjastów kina domowego gotowych zapłacić dwukrotność ceny bardzo dobrego QD-OLED za wyraźną, ale nie rewolucyjną poprawę jakości.

Po trzecie, dynamika rynku premium sprzyja bardziej agresywnym cenowo graczom z Chin. TCL i Hisense rosną w tempie, które w skali globalnej odbiera udziały Samsungowi i pośrednio zwiększa presję cenową na cały segment powyżej 1000 euro. Sony, trzymając się strategii „najlepsza jakość, wysoka cena”, nie będzie rywalizować liczbą sprzedanych sztuk – będzie bronić marży i wizerunku marki premium, licząc na klientów, dla których 14 tys. zł to akceptowalna cena za najlepszy możliwy obraz.

Po czwarte, kwestia złączy pokazuje, że nawet lider technologiczny potrafi zostawić klientów z przestarzałym zestawem portów. W segmencie, gdzie klienci coraz częściej podłączają konsole nowej generacji, komputery do gier i systemy audio jednocześnie, ograniczenie do dwóch pełnoprawnych HDMI 2.1 to praktyczny problem, a nie tylko szczegół specyfikacji.

Czy warto kupić Sony BRAVIA 9 II?

Tak, jeśli:

  • oglądasz dużo filmów w HDR i zależy ci na najwyższej możliwej jakości obrazu niezależnie od pory dnia i warunków oświetleniowych w salonie
  • masz duży salon, w którym oglądasz telewizor pod kątem, a nie tylko na wprost
  • korzystasz głównie z Google TV, VOD i BRAVIA Core, a nie z chmurowego grania
  • chcesz rozbudować system audio bez soundbara i stać cię na dodatkowe głośniki Sony

Nie warto kupować Sony BRAVIA 9 II, jeżeli:

  • kierujesz się przede wszystkim opłacalnością – połowę tej kwoty kosztuje bardzo dobry QD-OLED ze średniej półki
  • grasz konkurencyjnie lub podłączasz PC/laptopa do telewizora i zależy ci na wysokim odświeżaniu
  • korzystasz z gier w chmurze (GeForce NOW na Google TV wypada wyraźnie słabiej niż na LG czy Samsungu)
  • nie masz wysokich wymagań względem obrazu i szukasz telewizora do codziennego oglądania

W najbliższych miesiącach warto obserwować dwie rzeczy: reakcję cenową Samsunga i LG na wynik testów BRAVIA 9 II oraz to, czy tańsze technologie MiniLED (w tym SQD MiniLED od TCL) zdołają w ciągu roku-dwóch zbliżyć się jakościowo do flagowców za ułamek ceny. Jeśli tak się stanie, segment za kilkanaście tysięcy złotych skurczy się jeszcze bardziej niż obecnie.


Źródła:

  • Benchmark.pl — Przetestowałem Sony BRAVIA 9 II – True RGB nowym królem wyświetlaczy (5 lipca 2026)
  • RTV EURO AGD — karta produktu Sony BRAVIA 9 II K-65XR95M2 / K-85XR95M2
  • Benchmark.pl / HDTVPolska — TCL Experts Meet Experts: dane, jakie telewizory kupują Polacy (2026)
  • Samsung Newsroom Polska — Samsung OLED najchętniej kupowane w Polsce w 2023 roku
  • rp.pl — Załamanie sprzedaży telewizorów. Jakie modele kupują Polacy? (dane GfK Polonia)
  • zakupy.ai — Smart TV 2026 w Polsce – ukryte koszty, ryzyka i lepsze opcje (dane GUS/GfK, 2024)
Co o tym sądzisz?

0 komentarzy

Bądź miły — kultura dyskusji to nasza wartość.

Bądź pierwszy, dodaj komentarz!