Polska na GITEX 2026 jedzie do Berlina z PAIH, Cogita AI i Biocam. 30 czerwca rusza największa europejska edycja targów AI — 1400 wystawców, 600 inwestorów. Pretendent czy stażysta?
Co dokładnie wydarzy się 30 czerwca w Berlinie
GITEX AI Europe 2026 będzie drugą edycją berlińskiego spin-offu największych technologicznych targów świata, organizowanych do tej pory w Dubaju. Organizatorzy zapowiadają ponad 1400 wystawców z ponad 100 państw, 750 startupów walczących o uwagę inwestorów i 600 funduszy, korporacyjnych ramion inwestycyjnych oraz akceleratorów na miejscu. Sercem wydarzenia są dwa formaty: AI Everything Europe, skupione na przemysłowych zastosowaniach sztucznej inteligencji, oraz North Star Europe — strefa startupowa z konkursem Supernova Challenge i pulą nagród sięgającą 100 tys. euro plus dostępem do sieci stu globalnych inwestorów.
Sama lista wystawców pokazuje, w jakiej lidze odbywa się to wydarzenie. Z jednej strony są giganci infrastruktury cyfrowej — AWS, Cloudflare i HPE — z drugiej grupa europejskich jednorożców, w której Checkout.com i Miro razem przekraczają wartość 70 mld dolarów. Berlin staje się więc nie tylko miejscem prezentacji produktów, ale realnym targowiskiem kapitału.
200 mld €unijna deklaracja mobilizacji na rozwój sztucznej inteligencji do końca dekady. Pieniądze rozprowadzane przez fundusze EIB, krajowe agencje oraz prywatnych inwestorów współfinansujących projekty kwalifikowane. GITEX w Berlinie jest tym, czym do tej pory bywał Web Summit w Lizbonie — miejscem, w którym buduje się nieformalne układy i pierwsze rundy zainteresowania.
Berlin to nie Dubaj — dlaczego GITEX przeniósł się do Europy
Decyzja organizatorów o stworzeniu europejskiej odnogi GITEX-u nie była przypadkowa. Dubaj od dekady gromadzi sektor IT w skali globalnej, ale ostatnie dwa lata pokazały, że Europa potrzebuje własnego centrum gravitacji w obszarze AI. Po pierwsze, unijne regulacje — AI Act, Data Act, Cyber Resilience Act — zaczynają realnie wpływać na sposób, w jaki amerykańskie i azjatyckie firmy projektują swoje produkty. Po drugie, Komisja Europejska traktuje sztuczną inteligencję jako kwestię suwerenności technologicznej, a nie tylko innowacji.
Berlin nie został wybrany przypadkiem. To największe niemieckie centrum startupowe, z bezpośrednim dostępem do kapitału z Frankfurtu, blisko polskich i czeskich firm IT, z infrastrukturą wystawienniczą Messe Berlin, która co roku obsługuje IFA. Niemieckie ministerstwo cyfryzacji ma w tym interes polityczny — chce odzyskać narrację, że to Niemcy są bramą do europejskiego rynku AI. Dla Polski oznacza to jedno: konkurencja jest dosłownie za miedzą i nie odpuści.
Pierwsza edycja GITEX-u w Berlinie w 2025 r. zgromadziła 750 wystawców, ale była eksperymentem. Tegoroczna skala — 1400 firm — pokazuje, że organizatorzy uznali europejską edycję za udaną na tyle, by zwiększyć powierzchnię i mocniej zaprosić sektor publiczny. Stąd panele z udziałem przedstawicieli rządów, w tym Polski. Rafał Rosiński z Ministerstwa Cyfryzacji oraz Krystian Olchowik z GovTech Polska wezmą udział w dyskusjach o infrastrukturze i skalowaniu biznesu — i to nie jako prelegenci od pisania referatów, tylko reprezentanci kraju, który chce współtworzyć europejskie standardy.
Co Polska może realnie wynieść z Berlina — i czego nie
Polskie delegacje na targi technologiczne miewają chroniczny problem: jadą tam, żeby „pokazać się Europie”, ale wracają z teczką kontaktów, której nikt potem nie przerabia na umowy. GITEX AI Europe może być inny, ale tylko jeśli trzy rzeczy zostaną zrobione poważnie.
Selekcja firm
Cogita AI i Biocam są przykładami spółek, które mają produkt, mierzalny problem i konkretną grupę klientów. Polska na GITEX 2026 nie może być wystawą wszystkiego, co ma w nazwie „AI” — bo wtedy znikamy w szumie. Lepiej pokazać dziesięć firm z gotowym przychodem niż trzydzieści z prototypem.
Kapitał
Obecność 600 inwestorów to argument, na który warto pójść z konkretnymi pitch deckami i term sheetami w wariantach EUR i USD. Polskie startupy mają tu twardą barierę: większość rund seed kończy się na wartościach poniżej 1 mln euro, podczas gdy europejska średnia w 2025 r. zbliżała się do 2,5 mln euro. Berlin to szansa, żeby polskie spółki nauczyły się rozmawiać na większe pieniądze.
Follow-up
Mówiąc wprost: 80% wartości takich targów powstaje po targach, w ciągu kolejnych 60 dni. Jeśli PAIH potraktuje GITEX jako event PR-owy i zamknie temat ostatecznym komunikatem prasowym 1 lipca, większość kontaktów zniknie w skrzynkach pocztowych. Niemcy i Francuzi przyjeżdżają na takie wydarzenia z prywatnymi CRM-ami i przepływem leadów. Pora, żeby Polska zaczęła robić to samo.
W tle wisi też pytanie, którego unika się w oficjalnych komunikatach: czy mamy realnie czym konkurować z brytyjskimi, francuskimi i niemieckimi firmami AI. DeepL — tak, ale to spółka z polskimi korzeniami zarejestrowana w Niemczech. Cogita AI — tak, ale w kategorii niszowej. Tutaj kończą się jednoznaczne odpowiedzi. Reszta polskich firm wciąż gra w innej lidze niż Mistral, Synthesia czy Wayve.
Polska na GITEX 2026 — kogo wysyłamy i z jakim plecakiem
131 mld złwartość polskiego rynku ICT na koniec 2025 r. (wzrost o niemal 4% r/r). Eksport produktów ICT ma wzrosnąć z 11,8 mld € w 2021 r. do 25,2 mld € w 2026 r. Eksport zaawansowanych usług IT przekroczył 16 mld dolarów w 2023 r.
Druga strona medalu jest mniej kolorowa. Dane GUS pokazują, że w 2025 r. tylko 8,7% polskich firm korzystało z technologii AI, a w branżach poza sektorem informatycznym ten odsetek schodzi poniżej 5%. Raport KPMG z tego samego roku mówi o 28% przedsiębiorstw deklarujących wdrożenie AI, ale w pytaniu o realne wdrożenia produkcyjne (nie eksperymenty) odsetek spada w okolice kilkunastu procent. Rzeczpospolita wyliczyła, że w Polsce działa już ponad 13 tys. firm bezpośrednio związanych z AI.
Polska delegacja na GITEX jest skonstruowana w pięciu warstwach:
To pierwsza próba ustawienia polskiej obecności w sposób systemowy — z ministerstwem, agencją inwestycyjną, regionem i firmami w jednej delegacji. Wcześniej takie misje wyglądały bardziej improwizacyjnie. Pytanie, które zadaje sobie część branży: dlaczego akurat Zachodniopomorskie, a nie Mazowieckie czy Małopolskie z większą bazą firm AI? Odpowiedź jest pragmatyczna — zachodniopomorskie zainwestowało wcześniej w ekspansję targową, ma dedykowane budżety i konsekwencję w pojawianiu się na imprezach europejskich.
Cogita AI i Biocam — case study dwóch polskich flagówek
Cogita AI
Uderza w problem, który w branży korporacyjnej IT jest jednym z najdroższych: pilotaże AI, które nigdy nie wchodzą do produkcji. Według raportów Gartnera i MIT od 70 do 85% korporacyjnych projektów AI kończy się na fazie proof-of-concept i nigdy nie generuje ROI. Cogita AI próbuje to zmienić, integrując inżynierię danych i modelowanie w jeden proces — od czyszczenia danych źródłowych, przez trening modelu, po deployment z monitoringiem. Z punktu widzenia inwestora, który widzi 30 stoisk obiecujących „AI strategy”, spółka dostarczająca mierzalne wdrożenia ma o klasę silniejszy argument.
Biocam
Gra w innej lidze — to spółka deeptech z obszaru diagnostyki klinicznej. Ich system kapsułowej endoskopii umożliwia pacjentowi przeprowadzenie badania jelit w warunkach domowych, przy jednoczesnym zdalnym nadzorze lekarza. Produkt łączy hardware (kapsuła), software (analiza obrazu z wykorzystaniem AI) i model usługowy (zdalna diagnostyka). Biocam ma też wymierny argument regulacyjny: produkty medyczne wymagają certyfikatów MDR, a polska firma, która przez nie przeszła, jest atrakcyjniejsza dla zachodnich partnerów niż amerykański startup zaczynający proces od zera.
DeepL — dr Jarek Kutyłowski
Trzecim nazwiskiem, choć nie firmą stoiskową, jest dr Jarek Kutyłowski — założyciel DeepL, jednego z niewielu europejskich jednorożców AI z polskimi korzeniami. Jego udział w panelach pokazuje, że można zbudować globalnego lidera w segmencie modeli językowych z polskiej bazy inżynierskiej, nawet jeśli sama spółka jest dziś zarejestrowana w Niemczech. Niewygodna prawda jest taka, że gdyby DeepL pozostał polską spółką prawa polskiego, dziś prawdopodobnie nie miałby tej kapitalizacji.
Co to znaczy dla polskiego rynku — cztery wnioski bez asekuracji
GITEX AI Europe staje się stałym punktem polskiego kalendarza ekspansji. Dotychczas głównymi imprezami dla polskich firm AI były Web Summit, Slush i Viva Technology. Berlin dochodzi do tej trójki i — biorąc pod uwagę bliskość geograficzną, niższe koszty udziału i koncentrację unijnych decydentów — w ciągu dwóch lat może wyprzedzić Web Summit jako najważniejsze targi dla polskiego biznesu technologicznego.
Rośnie znaczenie regionów w polskiej dyplomacji technologicznej. Obecność województwa zachodniopomorskiego pokazuje, że ekspansja zagraniczna przestaje być wyłączną domeną Warszawy. Inne województwa, jeśli chcą przyciągać BIZ i wspierać lokalne firmy IT, muszą zacząć budować własne programy ekspansji targowej — zamiast czekać, aż PAIH zorganizuje wszystko centralnie.
Polska narracja musi się zmienić z „taniej i dobrej” na „specjalistycznej i regulowanej”. Argument tańszej pracy programistycznej traci moc, gdy w okolicy są Rumunia, Bułgaria i Ukraina (po wojnie). Tym, co Polska może realnie sprzedać, jest kompetencja w branżach regulowanych — fintech, medycyna, energetyka — gdzie zgodność z AI Actem, RODO i unijnymi standardami jest argumentem zakupowym.
Konieczna jest mierzalność efektów. Każda delegacja kosztuje publiczne pieniądze. Należy jasno powiedzieć, ile leadów zamieniło się w kontrakty, ile term sheetów wpadło w ciągu 90 dni po targach i ile umów handlowych zostało podpisanych. Bez tego GITEX będzie kolejnym wydarzeniem do raportowania, a nie do osiągania wyników.
ZDANIE REDAKCJI
Polska wreszcie pojawia się w Berlinie z drużyną, a nie z prowizoryczną reprezentacją. To zmiana, której nie wolno zmarnować pierwszym lepszym brakiem follow-upu. Berlin nie da nam pozycji lidera, ale może dać miejsce w pierwszej dziesiątce. Reszta zależy od tego, co zrobimy we wrześniu.
Czy warto pojechać do Berlina?
TAK, JEŚLI:
- twoja firma sprzedaje produkt AI/SaaS klientom z UE i potrzebujesz fizycznego kontaktu z buyerami z DACH, Beneluxu i Skandynawii;
- szukasz rundy seed/A i jesteś w stanie sensownie odpowiedzieć na 30 pytań w 15 minut — bo tyle daje średnia rozmowa z VC na targach;
- działasz w branży regulowanej (medycyna, finanse, energia) i potrzebujesz pokazać zgodność z AI Act jako przewagę konkurencyjną;
- jesteś częścią ekosystemu B+R i chcesz nawiązać partnerstwa z niemieckimi instytutami Fraunhofer i Helmholtz.
NIE, JEŚLI:
- twoja firma ma mniej niż 500 tys. zł rocznego przychodu i nie zatrudnia osoby odpowiedzialnej za rozwój międzynarodowy;
- sprzedajesz wyłącznie na rynku polskim i nie planujesz tego zmieniać w ciągu 24 miesięcy;
- jedziesz „zobaczyć, jak to jest”. Bilety wstępu i logistyka kosztują 8–15 tys. zł na osobę. Lepsze inwestycje zwrotne dają obecnie polskie konferencje branżowe (Infoshare, Masters & Robots);
- twój produkt nie ma anglojęzycznej wersji demo i ujednoliconej dokumentacji technicznej.
Co warto obserwować w nadchodzących miesiącach: lista finalistów Supernova Challenge (publikacja w połowie czerwca), oficjalna agenda paneli z udziałem polskich przedstawicieli, oraz — najważniejsze — komunikat PAIH po targach z konkretną liczbą leadów inwestycyjnych i kontraktów handlowych. Jeśli po 1 września 2026 r. nie zobaczymy takiego podsumowania z twardymi liczbami, to znak, że GITEX był dla Polski jeszcze jedną podróżą służbową.
Jeśli zobaczymy twarde liczby po 1 września — możemy zacząć mówić poważnie o roli pretendenta, a nie stażysty.
0 komentarzy
Bądź pierwszy, dodaj komentarz!