Prawie 24% wyszukiwań w polskim Google generuje już odpowiedź AI Overviews, a serwisy o stabilnych pozycjach straciły w ten sposób średnio 19,4% kliknięć rok do roku — mimo wzrostu wyświetleń. To nie jest ostrzeżenie na przyszłość, to dane z Search Console za ostatni rok. Amerykański konsultant SEO Casey Markee, który od 2015 roku pracuje wyłącznie z blogerami kulinarnymi i lifestylowymi, mówi to samo, co można wyczytać z polskich analiz: liczy się klarowność, nie objętość tekstu i nie liczba wtyczek AI wklepanych w motyw WordPressa.
Co dokładnie napisał Casey Markee
Punktem wyjścia jest tekst opublikowany 21 lipca 2026 roku w Search Engine Land, jednym z najbardziej wpływowych amerykańskich serwisów o SEO. Markee, właściciel agencji Media Wyse, przez dwie dekady powtarzał blogerom prostą zasadę: pisz tak, żeby zrozumiał to „pięciolatek i pijany dorosły”. W 2026 roku dopisał do tego trzeci odbiorca — model językowy.
Teza artykułu jest prosta i dość bezlitosna dla starych przyzwyczajeń. Google przestało pytać wyłącznie „jaka strona najlepiej odpowiada na to zapytanie”, a zaczęło pytać, jaką odpowiedź da się skonstruować z wielu źródeł naraz i co użytkownik może chcieć zrobić w następnym kroku. Autor przywołuje mechanizm <cite index=”2-19″>query fan-out, w którym jedno zapytanie użytkownika może wywołać wiele powiązanych wyszukiwań w różnych podtematach i źródłach danych, budując pełniejszą odpowiedź</cite>. Wyszukanie przepisu na enchiladas może w tle odpalić pytania o czas pieczenia, zamienniki, sos i mrożenie — jedna fraza, kilkanaście podzapytań.
Markee formułuje to jako przesunięcie od modelu „słowo kluczowe → tytuł → H2 → ranking” do modelu opartego na klarowności tematu, jasności odpowiedzi, jasności encji, linkowaniu wewnętrznym, technicznej dostępności dla robotów, poprawnych danych strukturalnych i realnym doświadczeniu autora. Konkretnie radzi trzy rzeczy: poprawiać treści, które już mają jakiś ruch (analiza w Search Console, nie przypadkowe artykuły), budować kanały niezależne od Google (mailing, YouTube, Pinterest, społeczności) i eliminować tarcie w treści — czyli wszystko, co spowalnia czytelnika: powtarzalne zdjęcia gotowego dania, sztywne nagłówki upakowane słowami kluczowymi, sekcje FAQ wypełnione byle czym.
Skąd się to bierze — koniec starego SEO na receptę
Żeby zrozumieć, czemu ten artykuł ma sens akurat teraz, trzeba wrócić do tego, jak wyglądało blogowanie SEO przez ostatnią dekadę. Model był właściwie mechaniczny: znajdź frazę z odpowiednim wolumenem wyszukiwań w narzędziu typu Ahrefs czy Semrush, upakuj ją w tytule i nagłówkach, napisz możliwie długi tekst, dodaj kartę przepisu, wstaw kilka FAQ, publikuj. Działało wystarczająco często, żeby nikt nie kwestionował całej metody.
Problem w tym, że to podejście nigdy nie było odporne na duże zmiany algorytmu, a teraz robi się wręcz kosztowne. Markee zauważa, że kolejny przepis na ciasteczka z tymi samymi wskazówkami, zdjęciami i sekcją „dlaczego to pokochasz” jak wszędzie indziej każe Google robić dodatkową pracę, żeby zdecydować, czy w ogóle warto go pokazać. To samo dotyczy artykułów podróżniczych bez pierwszoosobowego doświadczenia albo poradników lifestyle, które mogłyby powstać na każdej innej stronie.
Autor jest przy tym konkretny co do tego, czego bloger powinien się pozbyć. Pogoń za liczbą słów — bo tekst na 3000 słów nie jest automatycznie lepszy od tekstu na 900 słów, jeśli ten krótszy realnie rozwiązuje problem czytelnika. Sztuczne odświeżanie dat publikacji bez faktycznej zmiany treści. Pisanie pod wynik w narzędziu SEO, a nie pod człowieka. I chyba najbardziej dotkliwe dla blogów kulinarnych: sekwencje pięciu prawie identycznych zdjęć gotowego dania, zanim czytelnik w ogóle dotrze do przepisu.
Dane, które potwierdzają tezę — i te, które ją komplikują
Najciekawsze w tekście Markee jest to, że nie opiera się na spekulacji. Odsyła do wytycznych Google dotyczących treści generowanych przez AI, które od lat powtarzają te same fundamenty: użyteczna treść, dostępność dla robotów, linkowanie wewnętrzne, jakość obrazów, dane strukturalne zgodne z tym, co widzi użytkownik. Nie ma tu żadnego sekretnego schema, które nagle uczyni słabą treść wartościową.
Warto jednak dodać do tego kontekst, którego w artykule nie ma, a który zmienia skalę problemu — czyli dane pochodzące z rynków, na których AI Overviews działa już wystarczająco długo, by zmierzyć realny wpływ. Z analiz Ahrefs i BrightEdge wynika, że <cite index=”4-1″>pokrycie między pierwszą dziesiątką wyników organicznych a źródłami cytowanymi w AI Overviews spadło z około 76% w połowie 2025 roku do 38% na początku 2026, a według niektórych szacunków nawet do 17%</cite>. Innymi słowy: wysoka pozycja w klasycznym rankingu przestała gwarantować, że AI w ogóle zauważy dany artykuł. To dwie różne gry, rozgrywane częściowo według innych reguł, i teza Markee o „klarowności jako strategii” tłumaczy dlaczego — modele językowe premiują treść łatwą do zrozumienia i zacytowania, a nie treść wygraną w wyścigu na słowa kluczowe.
AI Overviews i blogowanie w Polsce — kluczowa sekcja
Tu robi się konkretnie, bo polski rynek ma już swoje własne dane, a nie tylko przełożenie z angielskiego artykułu. Polskie narzędzie SEO Senuto przeprowadziło jedno z najszerszych badań wpływu AI Overviews na krajowy internet, analizując <cite index=”3-1″>17,7 mln zapytań wyszukiwania oraz szczegółowo badając 1435 domen internetowych</cite>. Wynik: <cite index=”3-1″>AI Overviews pojawiają się już w 24,17% wszystkich zapytań w polskim Google</cite> — to więcej niż globalna średnia raportowana przez Ahrefs, wynosząca około 20,5%. Polska jest więc powyżej światowego przeciętnego poziomu ekspozycji na podsumowania AI, co akurat nie jest powodem do satysfakcji.
Skutek w liczbach jest jeszcze bardziej wymowny. Analiza danych z Google Search Console dla polskich domen ze stabilnymi pozycjami wykazała, że <cite index=”4-1″>w czerwcu 2025 roku z polskiego internetu „wyparowało” 19,4% kliknięć rok do roku, przy jednoczesnym wzroście liczby wyświetleń o 3,3%</cite>. Więcej widoczności, mniej realnych wizyt — to właśnie mechanizm, o którym pisze Markee, tylko podparty polskimi liczbami. W drugiej połowie 2025 roku mediana spadków ruchu organicznego wśród analizowanych serwisów sięgnęła blisko 19,9%, a negatywny wpływ AI Overviews odczuło niemal dwie trzecie badanych witryn.
Branżowo najbardziej narażone są serwisy medyczne, motoryzacyjne i prawnicze — Senuto wskazuje domeny jak doz.pl, mp.pl czy sip.lex.pl jako najczęściej cytowane przez Gemini w polskich podsumowaniach AI. Blogi kulinarne, podróżnicze i lifestylowe nie są w tym raporcie na pierwszym planie, ale mechanizm dotyka je równie mocno, bo <cite index=”4-1″>AI Overviews pojawiają się przede wszystkim przy zapytaniach informacyjnych i edukacyjnych — dokładnie tam, gdzie blogi tego typu budują swój ruch organiczny</cite>. Ponad 88% wszystkich wywołań AI Overviews pochodzi właśnie z zapytań informacyjnych, a nie transakcyjnych czy lokalnych.
Do tego dochodzi kontekst samego rynku blogowego w Polsce, który wciąż jest niewielki w porównaniu z rynkiem influencerskim opartym na social media. Z danych IAB Polska i platformy REACHaBLOGGER wynika, że blogi webowe wybiera do współpracy z markami zaledwie 29,8% reklamodawców — dla porównania Instagram wskazuje 87,2% firm. Blogi mają więc mniejszy udział w budżetach marketingowych niż jeszcze kilka lat temu, a jednocześnie tracą część ruchu organicznego na rzecz AI Overviews. To podwójne uderzenie w model biznesowy, który wcześniej opierał się głównie na reklamach displayowych i afiliacji zasilanej Google.
Jest też jaśniejsza strona tego bilansu, o której Markee pisze pośrednio. Ruch, który mimo wszystko trafia na stronę zza AI Overviews, jest bardziej zaangażowany — to użytkownicy, którzy kliknęli świadomie, mając już częściową odpowiedź. Dla polskich blogerów to argument za tym, żeby przestać liczyć wyłącznie odsłony i zacząć liczyć konwersje z tego węższego, ale wartościowszego ruchu: zapisy na newsletter, zakupy e-booków z przepisami, kliknięcia afiliacyjne o wyższej intencji.
Co to znaczy technicznie — schemat, nagłówki, linkowanie
Rekomendacje Markee są mniej abstrakcyjne, niż mogłoby się wydawać po ogólnych deklaracjach o „klarowności”. W praktyce sprowadzają się do kilku konkretnych działań na poziomie strony.
Pierwsza rzecz to krótkie podsumowanie na początku artykułu — nie sztampowy blok wygenerowany jednym promptem i wklejony na każdej podstronie, ale streszczenie specyficzne dla danego tekstu: co to za dania, dlaczego przepis działa, ile trwa, co da się zamienić. Druga to opisowe anchory w linkach wewnętrznych — „przepisy na szybki obiad w tygodniu” działa lepiej niż „czytaj więcej”, bo mówi czytelnikowi i robotowi Google, dokąd prowadzi link. Trzecia to nagłówki jako drogowskazy, nie kontenery na słowa kluczowe — Markee wprost żartuje z nagłówków typu „Najlepszy Łatwy Wilgotny Domowy Przepis Na Chleb Bananowy Z Dojrzałymi Bananami”, nazywając je językowym miejscem zbrodni.
Czwarta rzecz, często niedoceniana przez polskich blogerów piszących pod WordPressa z wtyczkami typu Rank Math czy Yoast — dane strukturalne (schema) muszą odpowiadać temu, co realnie widać na stronie. Jeśli schema deklaruje czas przygotowania 30 minut, a w treści jest 45, to nie jest drobna niedokładność, to sygnał niezgodności, który uderza w zaufanie algorytmu do całej domeny.
Co to znaczy dla polskiego rynku
Cztery wnioski wydają się kluczowe dla polskich blogerów śledzących ten temat.
Po pierwsze, polski rynek jest bardziej wystawiony na AI Overviews niż średnia globalna — 24,17% zapytań kontra około 20,5% w skali świata. To nie jest problem odległej przyszłości, to bieżąca rzeczywistość Search Console każdego bloga o profilu informacyjnym.
Po drugie, model biznesowy oparty wyłącznie na ruchu z Google i reklamach displayowych staje się coraz bardziej ryzykowny. Rada Markee o budowaniu kanałów niezależnych — mailing, YouTube, społeczności — nie jest ozdobnikiem, to reakcja na konkretny spadek kliknięć przy jednoczesnym wzroście wyświetleń.
Po trzecie, polscy blogerzy kulinarni i lifestyle wciąż w dużej mierze trzymają się starego modelu: karta przepisu, pięć zdjęć gotowego dania, sekcja FAQ dodana z przyzwyczajenia. To dokładnie te elementy, które Markee wskazuje jako tarcie odstraszające zarówno czytelnika, jak i model językowy.
Po czwarte, panika nie jest strategią. Markee ostrzega przed radykalnymi zmianami całej witryny w odpowiedzi na jeden wykres ze zrzutu ekranu albo jeden wątek na Facebooku. To samo dotyczy polskich grup branżowych, gdzie każdy spadek ruchu bywa od razu tłumaczony nową „karą algorytmiczną” bez sprawdzenia danych w Search Console.
Czy warto zmieniać strategię już teraz?
Tak, jeśli:
- prowadzisz blog dłużej niż rok i masz w Search Console artykuły z historią ruchu, które od 12–24 miesięcy nie były realnie aktualizowane
- Twój model przychodów opiera się głównie na reklamach displayowych i afiliacji zależnej od ruchu z Google
- Twoje treści wyglądają jak setki innych na ten temat — bez pierwszoosobowego doświadczenia, testowania, konkretnych liczb
Nie, jeśli:
- dopiero zaczynasz i nie masz jeszcze żadnych danych w Search Console do analizy — najpierw zbierz materiał, potem optymalizuj
- Twoja strona już ma wyraźne sygnały eksperckie (autor z imienia i nazwiska, testowane przepisy, realne zdjęcia własne) i problemem jest raczej promocja niż struktura treści
- planujesz kupić kolejną wtyczkę AI albo przepisać wszystkie artykuły pod nowy „schema AI”, bez wcześniejszej analizy, które strony faktycznie tracą ruch
W najbliższych miesiącach warto obserwować dwie rzeczy: jak Google AI Mode rozwija się na polskim rynku poza samymi AI Overviews, oraz czy Senuto i inne polskie narzędzia SEO zaczną publikować dane per branża — bo dziś wiadomo, że sektor medyczny i motoryzacyjny są najbardziej dotknięte, ale dane specyficzne dla blogów kulinarnych i lifestylowych w Polsce wciąż są rozproszone i niepełne.
Źródła:
- Search Engine Land — The new SEO rules for bloggers in 2026: Why clarity matters in AI search (21 lipca 2026)
- PurePC.pl — Analiza wpływu Google AI Overviews na ruch organiczny. Spadek CTR o 19,4 proc. w polskich wyszukiwarkach według Senuto (2026)
- arturjablonski.com — AI Overviews w Google – jak wpływają na ruch organiczny (czerwiec 2026)
- IAB Polska / REACHaBLOGGER — Raport „Rynek Influencerów w Polsce” (2023, dane wykorzystane jako punkt odniesienia)
0 komentarzy
Bądź pierwszy, dodaj komentarz!