Ponad 40 milionów produktów sprzedanych przez polskich przedsiębiorców na Amazonie w 2025 roku, wartość eksportu przekraczająca 5,2 miliarda złotych – to nie są liczby z amerykańskiego poradnika, tylko realia rodzimego rynku. Problem w tym, że większość polskojęzycznych artykułów o tym, jak zarobić na Amazon, kopiuje amerykańskie instrukcje słowo w słowo, łącznie z opcjami, które w Polsce po prostu nie istnieją. Sprawdzam, co z tego repertuaru faktycznie działa nad Wisłą, ile to kosztuje i gdzie są pułapki podatkowe.
Co Amazon oferuje jako źródło dochodu – przegląd całości
Amerykański portal finansowy NerdWallet w swoim przewodniku dzieli sposoby zarabiania na Amazonie na dwie grupy: sprzedaż produktów oraz zarabianie bez sprzedawania czegokolwiek. W pierwszej kategorii wymienia arbitraż detaliczny (kupno taniej u jednego sprzedawcy i odsprzedaż drożej na Amazonie), sprzedaż hurtową (zakup bezpośrednio od producenta z rabatem i odsprzedaż w większej skali), Amazon Handmade dla rękodzielników oraz Amazon Merch on Demand dla grafików projektujących nadruki na odzież i gadżety. Do tego dochodzi Fulfillment by Amazon, czyli usługa logistyczna, w ramach której magazyn i wysyłkę przejmuje sam Amazon w zamian za opłatę zależną od wagi i gabarytu produktu.
Druga grupa to zarabianie bez własnego magazynu: program partnerski Amazon Associates z prowizją od 0 do 10 procent w zależności od kategorii produktu, Amazon Flex, czyli dostarczanie paczek własnym samochodem za stawkę 18–25 dolarów za godzinę, oraz Amazon Mechanical Turk – platforma zlecająca proste zadania cyfrowe, jak opisywanie zdjęć czy porządkowanie danych, za pojedyncze centy do kilku dolarów za zadanie.
Źródło jest rzetelne i aktualizowane w maju 2026 roku, ale napisane z perspektywy rynku amerykańskiego, gdzie każda z tych opcji jest w pełni dostępna. W Polsce dwie z pięciu głównych dróg zarobku wymagają istotnych zastrzeżeń, o czym więcej w dalszej części.
Jak to wygląda w praktyce – model sprzedażowy krok po kroku
Żeby sprzedawać fizyczne produkty na Amazon, trzeba wybrać jeden z dwóch planów sprzedażowych: indywidualny, w którym płaci się 0,99 dolara za każdą sprzedaną sztukę, albo profesjonalny za 39,99 dolara miesięcznie z nielimitowaną liczbą transakcji. Do tego dochodzi opłata za polecenie (referral fee) pobierana od każdej sprzedaży – zwykle między 8 a 15 procent wartości produktu wraz z kosztem wysyłki. Sprzedawca korzystający z FBA płaci dodatkowo za magazynowanie i kompletację zamówień, a stawka rośnie wraz z wagą paczki.
Alternatywą jest model Fulfilled by Merchant, czyli samodzielna wysyłka. Tu unika się opłat logistycznych Amazona, ale trzeba utrzymać wysoki wskaźnik terminowości i jakości obsługi, bo od tego zależy tzw. account health rating decydujący o tym, czy konto w ogóle przetrwa na platformie.
To wszystko brzmi prosto na papierze, ale w praktyce największym ryzykiem początkujących sprzedawców jest brak kalkulacji marży po odjęciu wszystkich opłat. Kupno stu par skarpetek w hurcie i wystawienie ich z 20-procentową marżą wygląda nieźle w Excelu, dopóki nie doliczy się prowizji referencyjnej, kosztu FBA i podatku – wtedy zysk często okazuje się iluzoryczny.
Amazon Associates i arbitraż – gdzie leży prawdziwa kontrowersja
Program partnerski Amazon Associates wymaga posiadania działającej strony, kanału na YouTube albo profilu w mediach społecznościowych z realną publicznością. Nowy uczestnik ma 180 dni na wygenerowanie co najmniej trzech sprzedaży przez swoje linki afiliacyjne – jeśli mu się nie uda, Amazon usuwa konto z programu. To filtr, który odsiewa przypadkowych twórców i premiuje tych, którzy faktycznie publikują recenzje produktowe albo poradniki zakupowe.
Więcej sporów budzi arbitraż detaliczny – kupowanie produktów w promocji w jednym sklepie i wystawianie ich drożej na Amazonie. Sam serwis dopuszcza tę praktykę pod warunkiem przestrzegania regulaminu sprzedażowego, ale wymaga czasem dokumentów potwierdzających legalne pochodzenie towaru, na przykład faktur zakupu. Krytycy tego modelu – w tym sami sprzedawcy dzielący się doświadczeniami na forach branżowych – zwracają uwagę, że marże w arbitrażu kurczą się z roku na rok, bo coraz więcej osób poluje na te same okazje w tych samych sklepach, a Amazon regularnie zaostrza zasady weryfikacji sprzedawców, żeby ograniczyć podróbki i produkty o niejasnym pochodzeniu.
Zarabianie na Amazon w Polsce – kluczowa sekcja
Tu zaczyna się część, której amerykańskie poradniki nie obejmują, a która decyduje, czy artykuł faktycznie pomoże polskiemu czytelnikowi.
Skala polskiej sprzedaży na Amazonie jest większa, niż większość osób się spodziewa. Według danych samego Amazona <cite index=”6-1″>w 2025 roku polscy przedsiębiorcy sprzedali na tej platformie ponad 40 milionów produktów o wartości 5,2 miliarda złotych klientom w kraju i za granicą</cite>. Rok wcześniej, w 2024 roku, <cite index=”4-1″>polscy sprzedawcy sprzedali na całym świecie 35 milionów produktów, czyli średnio 70 sztuk na minutę, a 90 procent rodzimych firm korzystających z platformy eksportowało za granicę</cite>. Co ciekawe, ponad połowę tej zagranicznej sprzedaży wygenerowały firmy z mniejszych miejscowości, a nie z dużych aglomeracji – to zaprzecza intuicji, że e-commerce na dużą skalę to domena wyłącznie Warszawy czy Krakowa.
Geograficznie liderują jednak duże województwa. <cite index=”7-1″>Najwięcej od małych i średnich przedsiębiorców kupili klienci z województwa mazowieckiego (ponad 5 milionów produktów), małopolskiego (ponad 4,4 miliona) i wielkopolskiego (ponad 3,7 miliona)</cite>. Najbardziej dynamiczny wzrost odnotowano jednak gdzie indziej – <cite index=”7-1″>w województwie opolskim liczba nowych sprzedawców zwiększyła się o 70 procent, a wolumen sprzedaży o ponad 80 procent rok do roku</cite>. To sygnał, że próg wejścia w sprzedaż na Amazonie z mniejszego miasta faktycznie spadł.
Amazon zapowiedział też, że nie zwalnia tempa inwestycji nad Wisłą. <cite index=”4-1″>W latach 2026–2028 firma planuje zainwestować w Polsce ponad 23 miliardy złotych, a od 2012 do 2025 roku wydała już ponad 45 miliardów złotych, tworząc dziesiątki tysięcy miejsc pracy i rozbudowując infrastrukturę logistyczną</cite>. W 2026 roku ma powstać dwunaste centrum dystrybucyjne w Polsce, w Dobromierzu na Dolnym Śląsku, w pełni zrobotyzowane. Dla sprzedawców oznacza to krótszy czas dostawy i potencjalnie niższe koszty magazynowania w modelu FBA, choć same stawki logistyczne ustala centrala, nie polski oddział.
Kontekst szerszy: cały polski e-commerce rośnie w tempie 15–20 procent rocznie, a liczba aktywnych kupujących online sięga już około 27 milionów. To oznacza, że Amazon konkuruje o polskiego klienta przede wszystkim z Allegro, które wciąż pozostaje pierwszym wyborem zakupowym dla większości Polaków, ale dla sprzedawcy nastawionego na eksport Amazon daje coś, czego Allegro nie oferuje w porównywalnej skali – natychmiastowy dostęp do klientów w Niemczech, Francji czy Wielkiej Brytanii bez zakładania osobnych sklepów na każdym rynku.
Podatki i VAT – najczęściej pomijany temat
Zanim ktokolwiek wystawi pierwszy produkt, musi rozwiązać kwestię formy działalności. Sprzedaż produktów fizycznych na Amazon w Polsce wymaga założenia działalności gospodarczej – jednoosobowej, spółki cywilnej albo kapitałowej, zarejestrowanej odpowiednio w CEIDG lub KRS. Bez tego Amazon i tak poprosi przy rejestracji o numer VAT, więc próba sprzedaży „na czarno” kończy się zwykle na etapie zakładania konta.
Jeśli chodzi o podatek dochodowy, popularną opcją dla działalności handlowej jest ryczałt w wysokości 3 procent przychodu – płacony od obrotu, nie od zysku, co bywa korzystne przy wysokiej marży, ale bolesne przy niskiej. Alternatywą jest skala podatkowa (12 procent do 120 tysięcy złotych dochodu rocznie i 32 procent od nadwyżki) albo podatek liniowy 19 procent niezależnie od wysokości dochodu – wybór zależy głównie od tego, ile realnie zarabia się rocznie i czy planuje się korzystać z ulg podatkowych.
Do tego dochodzi VAT. Zwolnienie podmiotowe w Polsce obejmuje sprzedawców, których roczny obrót nie przekracza 200 tysięcy złotych, ale przy sprzedaży zagranicznej kluczowy jest inny limit – unijny próg 10 000 euro łącznej sprzedaży wysyłkowej do konsumentów w innych krajach UE. Po jego przekroczeniu trzeba rejestrować się do VAT w każdym kraju docelowym albo skorzystać z procedury VAT OSS (One Stop Shop), która pozwala rozliczać całą sprzedaż B2C w UE przez jeden polski urząd skarbowy zamiast składania deklaracji w kilkunastu krajach osobno. Warto pamiętać, że OSS działa tylko dla sprzedaży realizowanej z jednego magazynu – jeśli korzysta się z modelu Pan-EU FBA, gdzie Amazon rozprowadza towar do magazynów w kilku krajach jednocześnie, konieczna jest osobna rejestracja VAT w każdym z nich. To jeden z powodów, dla których księgowość sprzedawcy na Amazonie bywa bardziej skomplikowana niż w klasycznym sklepie internetowym kierowanym wyłącznie na polski rynek.
Dlaczego Amazon Flex to ślepa uliczka dla Polaków
To jest moment, w którym trzeba wprost skorygować to, co sugerują niektóre poradniki kopiowane z angielskich źródeł: Amazon Flex, czyli dostarczanie paczek własnym samochodem za 18–25 dolarów na godzinę, nie działa w Polsce. Program funkcjonuje w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Niemczech, Hiszpanii, Francji, Włoszech i kilku innych krajach, ale Amazon nigdy nie uruchomił go nad Wisłą – mimo że prowadzi tu kilkanaście centrów logistycznych i intensywnie inwestuje w infrastrukturę. Kto szuka pracy kuriera dla Amazona w Polsce, może aplikować wyłącznie do pracy etatowej w magazynie, nie jako niezależny kierowca rozliczający się na własną rękę.
Warto to zaznaczyć, bo w sieci krąży sporo tekstów, które mechanicznie tłumaczą amerykańskie stawki godzinowe Flex, nie sprawdzając w ogóle dostępności usługi lokalnie – co wprowadza czytelników w błąd i każe im szukać rejestracji do programu, który po prostu nie istnieje na ich rynku.
Co to znaczy dla polskiego rynku
Po pierwsze, sprzedaż produktowa na Amazonie to dla polskiego przedsiębiorcy realna i sprawdzona droga eksportu, nie ciekawostka. Skala 40 milionów sprzedanych sztuk i 5,2 miliarda złotych obrotu w 2025 roku pokazuje, że to już dojrzały kanał, a nie eksperyment garstki entuzjastów.
Po drugie, największą barierą nie jest znalezienie produktu, tylko ogarnięcie księgowości. VAT OSS upraszcza rozliczenia, ale tylko dla modelu z jednym magazynem – decyzja o skorzystaniu z Pan-EU FBA to w praktyce decyzja o zatrudnieniu biura księgowego specjalizującego się w e-commerce transgranicznym, bo samodzielne rozliczanie VAT w pięciu krajach jednocześnie graniczy z niemożliwym dla jednoosobowej działalności.
Po trzecie, regionalny wzrost w mniejszych województwach, jak opolskie, pokazuje, że lokalizacja przestała być barierą wejścia – dostęp do FBA i wsparcia logistycznego Amazona wyrównuje szanse niezależnie od tego, czy firma siedzi w Warszawie czy w stutysięcznym mieście powiatowym.
Po czwarte, oczekiwanie na Amazon Flex w Polsce jest stratą czasu. Dopóki Amazon nie zdecyduje inaczej, jedyna droga zarobku związana z dostawami to praca etatowa w magazynie, a nie elastyczny gig na własnych warunkach.
Czy warto zaczynać sprzedaż na Amazon z Polski?
Amazon nie jest rozwiązaniem uniwersalnym, ale dla konkretnych profili sprzedawców odpowiedź jest jasna.
Tak, jeśli:
- Masz już sprawdzony produkt sprzedający się na Allegro lub we własnym sklepie i szukasz kanału eksportowego bez zakładania sklepów na każdym rynku osobno.
- Jesteś gotów zainwestować w księgowość obsługującą VAT OSS lub rejestracje zagraniczne, zamiast liczyć na to, że ogarniesz to sam w Excelu.
- Prowadzisz kanał z realną publicznością (YouTube, blog, Instagram) i chcesz zarabiać na afiliacji przez Amazon Associates jako dodatek do innych źródeł przychodu.
Nie, jeśli:
- Liczysz na Amazon Flex jako formę dorabiania w Polsce – ten program tu nie istnieje i nie ma sygnałów, że się to zmieni w najbliższym czasie.
- Nie masz zarejestrowanej działalności gospodarczej i liczysz na sprzedaż „na próbę” bez podawania numeru VAT – Amazon i tak go wymaże przy rejestracji konta sprzedawcy.
- Szukasz szybkiego zarobku bez wcześniejszego przeliczenia marży po odjęciu prowizji referencyjnej, opłat FBA i podatku – w arbitrażu detalicznym to najczęstsza przyczyna rozczarowania.
W najbliższych miesiącach warto obserwować dwie rzeczy: tempo uruchamiania zapowiedzianych inwestycji Amazona w Polsce, w tym nowe centrum w Dobromierzu, oraz ewentualne zmiany progów VAT OSS na poziomie unijnym, bo to one bezpośrednio decydują o kosztach prowadzenia sprzedaży transgranicznej dla mniejszych firm.
Źródła:
- NerdWallet — How to Make Money on Amazon (maj 2026)
- About Amazon Polska — Polscy przedsiębiorcy sprzedają na Amazon już 75 produktów na minutę (maj 2026)
- ipolska24.pl — Amazon stawia na Polskę: ponad 23 miliardy złotych na przyspieszoną ekspansję (marzec 2026)
- Sellify.pl — Amazon Flex – co to jest, jak działa i czy warto dołączyć w Polsce? (listopad 2025)
- SOVA Księgowość — Sprzedaż na Amazon w Polsce – jak zacząć? (grudzień 2025)
- Taxology — Sprzedaż na Amazon bez firmy – czy i kiedy jest możliwa? (marzec 2026)
0 komentarzy
Bądź pierwszy, dodaj komentarz!