środa, 2 września 2026 Warszawa 17°C
Biznes

Aplikacje bankowe w Polsce 2026 – co mówią liczby?

Aplikacje bankowe Polska 2026: 81 proc. Polaków chwali je, 27,7 mln aktywnie korzysta. Sprawdzamy dane, ryzyko i to, czego badanie nie mówi.

Portfel zostaje w szufladzie, telefon jedzie do pracy — tak wygląda dziś codzienność ponad połowy Polaków. Z badania zrealizowanego na zlecenie Santander Consumer Banku wynika, że 57 proc. respondentów zdarza się wyjść z domu bez fizycznego portfela, bo w praktyce zastępuje go smartfon z aplikacją bankową. Jednocześnie dane Związku Banków Polskich pokazują, że z bankowości mobilnej aktywnie korzysta już 27,7 mln osób. Sprawdzamy, co stoi za tymi liczbami, gdzie badanie ma słabe punkty i czy entuzjazm Polaków wobec aplikacji bankowych ma swoją cenę.


Aplikacje bankowe rozgrzały Polaków do czerwoności — dane z badania

Wyniki badania są jednoznaczne, choć nie bez zastrzeżeń, o których więcej w dalszej części tekstu. Aż 81 proc. respondentów ocenia aplikacje mobilne banków bardzo pozytywnie, wskazując, że ułatwiają codzienne zarządzanie budżetem i oszczędzają czas. Odmiennego zdania jest 17 proc. uczestników — czyli mniej więcej co szósty badany wciąż nie widzi w bankowości mobilnej realnej wartości albo ma z nią problem.

Ciekawiej robi się, gdy autorzy badania zestawiają entuzjazm wobec aplikacji z sytuacją finansową respondentów. Wśród osób, które oceniają swój stan materialny jako dobry, odsetek pozytywnych opinii sięga 86 proc. U tych, którzy swoją sytuację finansową określają jako złą, ten wynik spada o 17 punktów procentowych, do 69 proc. Autorzy badania sugerują, że stabilność finansowa idzie w parze z większą otwartością na wykorzystanie możliwości, jakie dają cyfrowe narzędzia do zarządzania budżetem — co brzmi logicznie, ale zasługuje na osobny komentarz, do którego wrócimy niżej.

Drugi istotny wątek badania dotyczy tego, do czego Polacy w ogóle używają aplikacji bankowych. Okazuje się, że coraz rzadziej chodzi wyłącznie o przelewy i sprawdzanie salda. Ponad połowa ankietowanych (54 proc.) deklaruje, że korzysta z funkcji niezwiązanych bezpośrednio z finansami — płaci w aplikacji za parking, kupuje bilety komunikacji miejskiej albo ubezpieczenia. To właśnie ten typ zastosowań sprawił, że dla wielu osób telefon z aplikacją bankową faktycznie wyparł tradycyjny portfel, a nie tylko kartę płatniczą.

Badanie przeprowadził Instytut Badań Rynkowych i Społecznych (IBRiS) metodą CATI — czyli standaryzowanych wywiadów telefonicznych wspomaganych komputerowo — w dniach 7–20 maja 2026 roku, na próbie tysiąca dorosłych Polaków. To wystarczająca próba, by mówić o trendzie ogólnopolskim, choć — jak przy każdym badaniu zamówionym przez jedną instytucję finansową — warto pamiętać, kto za nim stoi i jaki interes ma w publikowaniu takich wyników.

Skąd ten entuzjazm? Droga od netbanku do superaplikacji

Żeby zrozumieć, czemu Polacy dziś tak chwalą aplikacje bankowe, trzeba spojrzeć na to, jak ten rynek wyglądał jeszcze dekadę temu. Bankowość internetowa w Polsce rozwijała się przez lata w modelu przeglądarkowym — logowanie na komputerze, tokeny SMS, długie formularze przelewów. Aplikacja mobilna była przez dobrą chwilę traktowana jako dodatek, uproszczona wersja „prawdziwej” bankowości internetowej.

Ten układ się odwrócił. Banki zaczęły traktować aplikację mobilną jako główny kanał kontaktu z klientem, a nie zapasowy. PKO BP, mBank, Santander, ING Bank Śląski czy Pekao przez ostatnie lata inwestowały w rozbudowę swoich aplikacji o funkcje, które kiedyś wymagały wizyty w placówce albo osobnej aplikacji — płatności za parking, zakup biletów, ubezpieczenia komunikacyjne, a nawet zarządzanie subskrypcjami. To, co badanie Santander Consumer Banku nazywa „zastępowaniem portfela”, jest w praktyce efektem świadomej strategii banków, które chcą, żeby klient nie musiał wychodzić z ich ekosystemu.

Równolegle rozwijał się BLIK — polski system płatności mobilnych, który stał się swoistym klejem łączącym aplikacje różnych banków w jeden wspólny standard płatności. To BLIK, a nie sama aplikacja bankowa, jest dziś dla wielu Polaków pierwszym wyborem przy płatności w sklepie czy w internecie, i to on w dużej mierze odpowiada za to, że smartfon faktycznie zastąpił portfel — a nie tylko kartę.

Warto też zauważyć, że Polska nie jest tu wyjątkiem w skali globalnej, ale jest wyjątkiem w tempie. W krajach Europy Zachodniej przejście z bankowości przeglądarkowej na mobilną trwało zwykle dłużej i odbywało się bardziej stopniowo, bo tamtejsi klienci mieli wcześniej ugruntowane nawyki związane z kartami płatniczymi i internetowymi przelewami na komputerze. Polski rynek zbudował bankowość elektroniczną później, ale zrobił to już z myślą o telefonie jako głównym urządzeniu — i to jest jeden z powodów, dla których krajowe aplikacje bankowe są dziś technicznie na bardzo wysokim poziomie, a BLIK stał się rozwiązaniem, które inne kraje próbują teraz kopiować albo z nim integrować.

Nie można też zapominać o pandemii i latach po niej, które przyspieszyły ten proces w sposób, jakiego żadna strategia marketingowa banku nie byłaby w stanie wywołać samodzielnie. Ograniczony kontakt z placówkami, wzrost zakupów online i powszechna adopcja płatności bezdotykowych sprawiły, że miliony Polaków, którzy wcześniej traktowali aplikację bankową jako opcję, przestawiły się na nią jako na jedyny sposób kontaktu z bankiem — i już z tego nie zawróciły, co potwierdzają systematyczne wzrosty liczby klientów mobile only w każdym kolejnym raporcie NetB@nk.

Entuzjazm ma limit — co badanie przemilcza

Tu zaczyna się część, w której warto włączyć zdrowy skeptycyzm. Badanie zamówione przez Santander Consumer Bank i opublikowane w formie komunikatu prasowego jest klasycznym przykładem materiału, który ma promować konkretną narrację — w tym przypadku sukces bankowości mobilnej. Nie znaczy to, że liczby są nieprawdziwe, ale warto zauważyć, czego w takim materiale nie znajdziemy: pytań o to, czy respondenci mieli problem z logowaniem, czy padli ofiarą oszustwa związanego z aplikacją bankową, czy czują się bezpiecznie przy autoryzacji płatności biometrią. Bank, który zleca badanie o własnym produkcie, rzadko pyta o rzeczy, które mogłyby zepsuć dobry wynik.

Drugi problem to właśnie te 17 punktów procentowych różnicy między osobami w dobrej i złej sytuacji finansowej. Autorzy badania interpretują to jako efekt większej otwartości na cyfrowe rozwiązania wśród ludzi stabilnych finansowo. Można na to spojrzeć inaczej: osoby w gorszej sytuacji materialnej częściej korzystają z usług finansowych poza głównym nurtem bankowym — chwilówek, kredytów gotówkowych poza aplikacją, kontaktu z konsultantem — bo ich potrzeby finansowe są bardziej skomplikowane niż to, co potrafi obsłużyć aplikacja mobilna. Niższe zadowolenie może więc wynikać nie z niechęci do technologii, a z tego, że aplikacja bankowa po prostu nie rozwiązuje ich najważniejszych problemów finansowych. To rozróżnienie ma znaczenie, bo prowadzi do zupełnie innych wniosków co do tego, jak banki powinny rozwijać swoje produkty dla różnych grup klientów.

Trzeci wątek, którego badanie nie dotyka wprost, ale który nieuchronnie się z nim wiąże, to bezpieczeństwo. Im więcej funkcji przenosimy do jednej aplikacji — płatności, bilety, ubezpieczenia, tożsamość — tym większa staje się nagroda dla kogoś, kto zdobędzie do niej dostęp. O tym więcej w sekcji poświęconej oszustwom, bo bez tego kontekstu obraz „Polacy pokochali aplikacje bankowe” jest niepełny.

Bankowość mobilna w Polsce — liczby, które potwierdzają skalę zjawiska

Badanie Santander Consumer Banku nie jest odosobnionym sygnałem. Najnowszy raport NetB@nk przygotowany przez Związek Banków Polskich za pierwszy kwartał 2026 roku rysuje bardzo podobny obraz, tylko w skali całego rynku i opartej na twardych danych transakcyjnych, a nie deklaracjach respondentów.

Liczba aktywnych użytkowników bankowych aplikacji mobilnych wzrosła w I kwartale 2026 roku do 27,7 mln, co oznacza wzrost o 9 proc. rok do roku i o ponad 2 proc. w porównaniu z poprzednim kwartałem. Co ważniejsze, w tej grupie aż 21,1 mln osób — czyli 76 proc. wszystkich aktywnych użytkowników bankowości mobilnej — to klienci typu mobile only, którzy logują się wyłącznie do aplikacji na telefonie i w ogóle nie korzystają z bankowości internetowej w przeglądarce. Ta ostatnia kategoria wyraźnie się kurczy: liczba aktywnych klientów bankowości internetowej spadła w tym samym okresie do 20,8 mln, czyli o 13 proc. rok do roku. Wiceprezes ZBP Agnieszka Wachnicka komentowała te dane, wskazując, że klienci oczekują usług dostępnych natychmiast, prostych w obsłudze i bezpiecznych, co dobrze streszcza kierunek, w którym idzie cały rynek.

Liczba umów dających dostęp do bankowości elektronicznej klientów indywidualnych przekroczyła w I kwartale 46 mln — to ważna liczba, bo pokazuje, że praktycznie każdy dorosły Polak z kontem bankowym ma dziś teoretyczny dostęp do aplikacji mobilnej, nawet jeśli z niej nie korzysta.

Pod względem udziałów rynkowych w liczbie użytkowników aplikacji mobilnej pozycję liderka trzyma PKO BP z 6,5 mln aktywnych klientów swojej aplikacji. Drugie miejsce zajmuje Pekao z 3,6 mln użytkowników, które w I kwartale minimalnie wyprzedziło mBank dzięki wzrostowi o 2,1 proc. Do tej trójki systematycznie dogania Erste Bank Polska (dawny Santander Consumer Bank w tym segmencie danych), którego liczba użytkowników aplikacji mobilnej wzrosła w tym samym okresie o 3,1 proc.

Drugim filarem polskiej bankowości mobilnej jest BLIK, którego wyniki za pierwszy kwartał 2026 roku ogłosiła spółka Polski Standard Płatności. Użytkownicy zrealizowali w tym okresie 756 mln transakcji — o 14 proc. więcej rok do roku — o łącznej wartości 117,3 mld zł, co oznacza wzrost o 19 proc. rok do roku. Po raz pierwszy w historii systemu płatności w kanale e-commerce odpowiadały za ponad połowę wszystkich transakcji BLIK — dokładnie 50,1 proc. Aktywna baza użytkowników BLIK przekroczyła 21 mln, a w bazie płatności na telefon (P2P) zarejestrowanych jest już ponad 20,3 mln osób. Członkini zarządu PSP Katarzyna Matuszczyk zwracała uwagę, że wartość transakcji rośnie szybciej niż ich liczba, co sugeruje, że Polacy coraz częściej płacą BLIKIEM za większe zakupy, a nie tylko drobne, codzienne wydatki.

Te liczby razem — 27,7 mln aktywnych użytkowników aplikacji bankowych, 76-procentowy udział klientów mobile only i 756 mln transakcji BLIK w jednym kwartale — potwierdzają, że badanie Santander Consumer Banku nie jest przesadzone. Polacy naprawdę przenieśli swoje relacje z bankiem do smartfona, i robią to szybciej niż jeszcze rok temu.

Ciekawym uzupełnieniem tego obrazu są dane z segmentu małych i średnich przedsiębiorstw, który rośnie inaczej niż rynek klientów indywidualnych. Firmy z sektora MSP posiadały na koniec I kwartału blisko 3,9 mln rachunków z dostępem do bankowości elektronicznej — to wzrost o 1 proc. kwartał do kwartału — ale liczba aktywnie korzystających z niej użytkowników spadła do około 2,5 mln. Innymi słowy, przedsiębiorcy mają dostęp do aplikacji bankowych praktycznie masowo, ale nie każdy z nich rzeczywiście loguje się regularnie, co sugeruje, że w segmencie B2B wciąż liczy się kontakt z doradcą bankowym i tradycyjne kanały rozliczeń, a nie tylko sama aplikacja na telefonie.

Warto też zwrócić uwagę na strukturę transakcji BLIK, bo pokazuje ona, jak różne są zwyczaje płatnicze Polaków w zależności od miejsca. W sklepach stacjonarnych użytkownicy zrealizowali w terminalach płatniczych 172,1 mln transakcji o wartości 10,8 mld zł, ze średnim paragonem na poziomie 63 zł. Blisko połowę tych operacji — 80,5 mln — stanowiły płatności zbliżeniowe telefonem, z których skorzystało już 4 mln aktywowanych użytkowników, w tym część robiła to podczas podróży zagranicznych, w aż 176 krajach. Osobną, szybko rosnącą kategorią są przelewy na numer telefonu w ramach BLIK, których w I kwartale zrealizowano 185,9 mln, o wartości 31,8 mld zł i średniej kwocie pojedynczego przelewu 171 zł — to segment, w którym BLIK skutecznie wypiera nie tylko portfel, ale też tradycyjny przelew bankowy między znajomymi.

Wygoda ma cenę — rosnąca fala oszustw bankowych

Im więcej Polaków korzysta z aplikacji bankowych jako głównego kanału kontaktu z finansami, tym atrakcyjniejszym celem stają się dla przestępców. To nie jest teoretyczne ryzyko — to zjawisko, które rośnie równolegle do samej adopcji bankowości mobilnej.

CERT Polska, rządowy zespół reagowania na incydenty cyberbezpieczeństwa, zarejestrował w 2025 roku ponad 260 tys. zgłoszeń związanych z phishingiem — czyli podszywaniem się pod zaufane instytucje w celu wyłudzenia danych logowania, numerów kart czy pieniędzy. Policja i CERT ostrzegają w 2026 roku przed rozbudowanym wachlarzem technik: obok klasycznego phishingu i smishingu (fałszywych SMS-ów) coraz częściej pojawia się vishing, czyli telefoniczne podszywanie się pod pracownika banku, funkcjonariusza policji albo konsultanta KNF, a także tzw. metoda „na BLIK”, w której oszust przekonuje ofiarę do podania kodu autoryzacyjnego pod pretekstem odbioru rzekomej płatności.

Kluczowa zasada, którą banki i policja powtarzają przy każdej okazji, brzmi prosto: żaden legalny pracownik banku, konsultant infolinii ani funkcjonariusz nigdy nie prosi telefonicznie o podanie kodu BLIK, hasła do bankowości elektronicznej ani kodu autoryzacyjnego z aplikacji lub SMS-a. Jeśli ktoś o to prosi — niezależnie od tego, jak wiarygodnie się przedstawia — to próba kradzieży pieniędzy, a nie procedura bezpieczeństwa.

W praktyce oznacza to, że wygoda, którą chwalą respondenci badania Santander Consumer Banku, wymaga też pewnego poziomu czujności, którego aplikacja sama z siebie nie zapewni. Warto w tym miejscu wspomnieć o darmowej funkcji zastrzegania numeru PESEL dostępnej w aplikacji mObywatel — to prosty krok, który blokuje możliwość zaciągnięcia pożyczki czy kredytu na cudze dane, i coraz częściej rekomendowany jest jako uzupełnienie zabezpieczeń bankowych, a nie ich zamiennik.

Obok phishingu i vishingu w 2026 roku rośnie też popularność oszustw związanych z fałszywymi inwestycjami, gdzie przestępcy podszywają się pod biura maklerskie działające przy bankach albo pod znane platformy inwestycyjne, żeby przekonać ofiarę do przelania środków na wskazane konto pod obietnicą nadprzeciętnego zwrotu. Popularna jest też metoda „na fałszywego kupującego” stosowana na portalach ogłoszeniowych, gdzie oszust przesyła link do rzekomego odebrania płatności za sprzedawany przedmiot, a w rzeczywistości wyłudza dane karty płatniczej. Wspólnym mianownikiem tych wszystkich technik jest wywołanie presji czasu i emocji — strachu przed utratą pieniędzy albo chęci szybkiego zysku — które mają skłonić ofiarę do działania bez zastanowienia. Banki i CERT Polska powtarzają w tym kontekście prostą zasadę: w razie wątpliwości najlepiej przerwać kontakt i samodzielnie zadzwonić na zweryfikowany numer infolinii bankowej, a nie korzystać z numeru podanego przez rozmówcę czy w podejrzanej wiadomości.

Co to znaczy dla polskiego rynku

Kilka wniosków, które warto wyciągnąć z tego zestawu danych, zanim ktoś zacznie traktować badanie Santander Consumer Banku jako ostateczny dowód, że z bankowością mobilną w Polsce wszystko jest już dopracowane.

Po pierwsze, entuzjazm Polaków wobec aplikacji bankowych jest realny i potwierdzają go dane transakcyjne, a nie tylko deklaracje w badaniu opinii. 27,7 mln aktywnych użytkowników i 76-procentowy udział klientów mobile only to nie są liczby, które da się sfałszować ankietą. Redakcyjnie: to jeden z niewielu obszarów polskiej cyfryzacji, gdzie deklaracje i twarde dane transakcyjne mówią to samo.

Po drugie, różnica w satysfakcji między osobami w dobrej i złej sytuacji finansowej zasługuje na osobne badanie, a nie tylko jedną linijkę komentarza. Jeśli okazałoby się, że aplikacje bankowe faktycznie słabiej obsługują potrzeby osób w trudniejszej sytuacji materialnej, to byłby to sygnał do zmiany priorytetów produktowych, a nie powód do świętowania wysokiego wyniku ogólnego.

Po trzecie, trend mobile only jest już nieodwracalny i banki, które wciąż traktują bankowość internetową w przeglądarce jako równorzędny kanał, powinny szybko zrewidować tę strategię — dane ZBP pokazują spadek o 13 proc. rok do roku, a to nie jest chwilowe wahnięcie, tylko konsekwentny trend widoczny od kilku kwartałów.

Po czwarte, i to jest chyba najważniejsza uwaga redakcyjna: żadna z tych statystyk — ani badania na zlecenie banku, ani raportu ZBP, ani wyników BLIK-a — nie mówi nic o bezpieczeństwie użytkowników. A to jest dokładnie ten obszar, w którym rosnąca skala bankowości mobilnej generuje coraz większe ryzyko. Ponad 260 tys. zgłoszeń phishingu w jednym roku to nie margines, a osoby, które ledwie zaczynają korzystać z aplikacji bankowej — często właśnie te w gorszej sytuacji finansowej, wciąż mniej ufające cyfrowym rozwiązaniom — są w tym gronie szczególnie narażone.

Czy warto ufać aplikacji bankowej jako głównemu kanałowi finansów?

Tak, jeśli:

  • masz nawyk sprawdzania adresu strony i numeru nadawcy SMS-a przed kliknięciem czegokolwiek związanego z bankiem,
  • korzystasz z biometrii albo silnego PIN-u do logowania, a nie z zapamiętanego hasła wpisywanego wszędzie po kolei,
  • chcesz realnie zaoszczędzić czas na drobnych sprawach — parkingu, bilecie, ubezpieczeniu — które dziś faktycznie da się ogarnąć bez wychodzenia z jednej aplikacji.

Nie, jeśli:

  • nie potrafisz rozpoznać podstawowych sygnałów oszustwa telefonicznego czy SMS-owego i nikt w Twoim otoczeniu nie pomoże Ci to zweryfikować w razie wątpliwości,
  • Twój telefon nie ma aktualizowanego systemu, blokady ekranu ani żadnej formy dodatkowego zabezpieczenia poza samym logowaniem do aplikacji,
  • rezygnujesz całkowicie z zapasowego dostępu do konta — bez planu B na wypadek zgubienia albo kradzieży telefonu zostajesz odcięty od własnych pieniędzy w najgorszym możliwym momencie.

Kolejne kwartały będą ciekawe z dwóch powodów. Po pierwsze, BLIK testuje ekspansję poza Polskę — pierwsze transakcje na Słowacji to sygnał, że polski standard płatności mobilnych chce stać się rozwiązaniem europejskim, nie tylko lokalnym. Po drugie, warto obserwować, czy banki zaczną w swoich komunikatach mówić więcej o bezpieczeństwie, a nie tylko o wygodzie — bo to właśnie ten drugi obszar zdecyduje, czy entuzjazm z badania Santander Consumer Banku przetrwa najbliższą większą falę oszustw.


Źródła:

  • Benchmark.pl — Polacy ocenili aplikacje bankowe. Opinia jest jednoznaczna (19 lipca 2026)
  • Związek Banków Polskich — raport NetB@nk za I kwartał 2026 (23 czerwca 2026)
  • Polski Standard Płatności — wyniki transakcyjne BLIK za I kwartał 2026 (6 maja 2026)
  • CERT Polska / Policja — materiały o oszustwach internetowych i phishingu w 2026 roku
Co o tym sądzisz?

0 komentarzy

Bądź miły — kultura dyskusji to nasza wartość.

Bądź pierwszy, dodaj komentarz!